"WILCZY KSIĘŻYC"
CUKIEREK, CZY PSIKUS?
Halloweenowa premiera Teatru Rozrywki może być jednym lub drugim. Wszystko zależy od wieku, zainteresowań i doświadczenia widzów.
Jeśli masz 14-20 lat, kochasz wampirze sagi Stephanie Meyer, Lisy Jane Smith, czy Richelle Mead i nie przeszkadza ci ich infantylność, namiętnie i z wypiekami na twarzy oglądasz amerykańskie seriale, w których przez 50 odcinków nie wiadomo o co chodzi, a na dodatek uwielbiasz Lady Gagę i jej krzykliwą tandetną estetykę, to dostaniesz cukierka.
Jeśli jednak mocniej stąpasz po ziemi, cenisz logiczne myślenie, wolisz klasykę literatury i kina od mdłych romansów, a od musicali oczekujesz intrygującej akcji, dramaturgii na najwyższym poziomie, nieprzeciętnych emocji i błyskotliwego przesłania, to autorzy tego upiornego spektaklu zrobili ci psikusa.
Nigdy nie byłem egzaltowaną panienką, marzącą o zakochaniu się w kimś tak absolutnie wyjątkowym, jak wampir, więc nie mogę wypowiadać się w ich imieniu. Mogę natomiast opisać własne wrażenia po kilkakrotnym obejrzeniu – a zwłaszcza wysłuchaniu – „Wilczego Księżyca” (koleżanka twierdzi, że to syndrom sztokholmski😄).
Nie uważam tego musicalu za całkiem zły. Więcej – to jest bardzo dobre przedstawienie, biorąc pod uwagę z jak jałowego materiału go zrobiono. Jest to jednak wyłączną zasługą aktorów, wyciskających ze skryptu sztuki o wiele więcej, niż w nim naprawdę jest. W rzeczywistości nie mają dużo do grania. Każdy z nich ratuje własną kreatywnością schematyczne i blade charakterologicznie postaci bohaterów, usiłując wydobyć z nich jakiekolwiek wyróżniające cechy i emocje.
Role i dialogi napisane są bardzo grubą kreską i tak jednowymiarowe, że cała dramaturgia spektaklu sprowadza się do ciężkawego komiksu musicalowego – i to czarno-białego…
Widać gołym okiem, że ekipa autorska nie miała doświadczenia w tworzeniu musicali i nie potrafiła przewidzieć, jak ich pomysły przełożą się na konstrukcję dramaturgiczną całości i stronę wizualną spektaklu, a tym bardziej, jak będzie to odbierane przez widzów. Prawdopodobnie każda z osób (scenarzystka, reżyserka, choreograf, scenograf) miała swoją wizję i realizowała ją, nie dbając o spójność tych pomysłów we wspólnym dziele. Efektem braku dopracowanej koncepcji jest przypadkowość.
Spektakl przypomina zupę z gwoździa (najlepszy na wampiry!). Do pustego fabularnego kotła nawrzucano mnóstwo motywów – lepszych i gorszych. Wszystko, co było pod ręką i wpadło do głowy, albo akurat pojawiło się w telewizji. Okruchy z amerykańskich seriali, komiksów, tradycyjnych baśni, mitologii słowiańskiej, popowych teledysków, klasycznej literatury grozy, młodzieżowych powieści fantasy, czy banały z social mediów – powstał chaotyczny misz-masz dla wszystkich, czyli konkretnie dla nikogo. Brak zdefiniowanego odbiorcy skutkuje dryfem koncepcyjnym. Nie przyjęto żadnych założeń np. „co chcemy osiągnąć”, jaki musical zrobić”. Raczej dominowała zasada: „dajemy wszystko, co wyda nam się fajne”.
W dodatku całość sprawia wrażenie niedokończonej produkcji. Jakby zabrakło czasu na ujednolicenie projektu, ostrą selekcję wrzuconych pomysłów i wypracowanie mniej rażącego banałem przesłania.
Scenariusz – niestaranny i niekonsekwentny – przypomina Wisłę w upalne lato. Składa się głównie z mielizn i łach, które aktorzy z wielkim zaangażowaniem usiłują jakoś „ograć’, aby nie kłuły w oczy i uszy. Nie zawsze się udaje, bo co można zrobić np. z ze sceną biegania ze szpadlami i kopania dołków pod tzw. „sercem pierwszego upiora”, zwisającym w kilku częściach nad sceną. Aktorzy trafnie nazywają je „imbirem” (ma kształt korzenia tej rośliny). Innym przypomina powiększone kawałki trupa w bandażach, znane z farsy „Rodzina Kerwoodów”. Tam były śmieszne, tu – nie.
Domyślam się, że umieszczenie w centralnym punkcie sceny tak tandetnego elementu miało na celu dyskredytację jego znaczenia, podkreślenie, że naiwni (głupi?) ludzie wierzą w takie bzdury, ale żadnego uzasadnienia tej hipotezy nie znajdziemy w akcji, czy dialogach.
Znalezienie spójności akcji i działań bohaterów (boję się użyć w tym przypadku określenia logika) z reguły skazane jest na niepowodzenie. Niektóre elementy wydają się niepotrzebnie, ponieważ nic nie wnoszą lub są niejasne, np. dlaczego taksówkarz Roman ma krakowski akcent? Żart? W jakim celu? Równie dobrze mógł mówić po śląsku – nic by to jednak nie zmieniło, bo uzasadnienia w sztuce nie ma.
Prawdopodobnie założenie było takie, że ma to być nowatorska i oryginalna forma musicalu opartego na wymieszaniu elementów współczesnego świata realnego i fantastycznego (literacko-filmowo-popkulturowego) i stworzenie z niego struktury przypominającej obecne social media, gdzie kicz miesza się z klasyką, bezkrytyczna młodzieńcza naiwność ze zblazowaniem rutyniarzy (influencerów?) i pobłażliwością przedstawicieli pokoleń X i Y dla tych bzdurnych treści.
Autorzy próbowali skumulować wszystkie te cechy w zaledwie kilku wykreowanych bohaterach, stanowiących dwa zupełnie różne światy. Powstała sztampowa dychotomia – intrygujące i inteligentne wampiry kontra nudni i tępawi ludzie w miasteczku, którego nazwa, Zamczysko, miało się chyba kojarzyć z zakutymi pałami.
Ze schematu wyłamują się jedynie Sara i Klara, czyli tryskające energią wcielenia młodości. Żaden z dorosłych Zamczyszan nie zasłużył na zaufanie dziewczyn i IQ powyżej 70. Nie ma autorytetów, są tylko dziadersi, nawet jeśli stosunkowo młodzi. Wyszło mdło i schematycznie. Dokładnie tak, jak wygląda to w social mediach, gdzie wg „zetek” ludzie dzielą się na tych, którzy używają aplikacji randkowych i całą żałosną resztę.
Czwórka wampirów nawiedzających Zamczysko staje się
Sara i Klara to prawdziwe panny z wilka – pierwsza zakochuje się w wampirze Darku, zwanym Drakulą (baaardzo dowcipne…), a druga w wampirzycy Carmilli. I ta relacja jest zdecydowanie najciekawszym dramaturgicznie wątkiem fabuły. Po pierwsze jest intrygująca (bo to, że Sara zadurzy się w tajemniczym Darku jest oczywiste od początku), po drugie zagrana jest niezwykle przekonująco, a co najważniejsze została sensownie zakorzeniona w konstrukcji sztuki i podkreślona muzyką.
Zapisz się na nasz newsletter!
Nadchodzące wydarzenia
Harmonogram spektakli
Zapraszamy do zapoznania się z naszą ofertą nadchodzących spektakli. Prezentowane wydarzenia mają na celu umilenie Państwa czasu oraz dostarczenie niezapomnianych wrażeń artystycznych. Każde z przedstawień jest starannie wybrane, aby spełnić oczekiwania naszych widzów.
Tytuł wydarzenia
Szczegóły wydarzenia
Wszystko, co chcesz wiedzieć o naszym spektaklu. Sprawdź, co przygotowaliśmy na nadchodzące dni.
Szczegóły wydarzenia
Główne informacje o przedstawieniu: data, miejsce oraz czas trwania.
Szczegóły wydarzenia
Przeczytaj o artystach oraz tematyce spektaklu, aby lepiej zrozumieć nadchodzące wystąpienie.
Szczegóły wydarzenia
Zanurz się w świat kultury. Sprawdź, co cię czeka na scenie!
Tytuł wydarzenia
Szczegóły wydarzenia
Daj się wciągnąć w fabułę i sprawdź, co dzieje się za kulisami!
Szczegóły wydarzenia
Historie opowiedziane w unikalny sposób. Dowiedz się więcej o przedstawieniu!
Szczegóły wydarzenia
Nieważne gdzie jesteś, świat teatru zaprasza. Przeczytaj więcej!
Szczegóły wydarzenia
Nie przegap niezapomnianych momentów w historii sztuki teatralnej.
Tytuł wydarzenia
Szczegóły wydarzenia
Zbliżająca się premiera, która zasługuje na uwagę.
Szczegóły wydarzenia
Nasze przedstawienia poczynają się z niezwykłymi historiami, które zachwycają.
Szczegóły wydarzenia
Na kolejne spektakle czekają nie tylko fani, lecz również nowicjusze.
Szczegóły wydarzenia
Zmień swoje postrzeganie teatru z naszymi nowymi produkcjami.
NAPISZ CO CI LEŻY NA OBU SERCACH
Tu możesz napisać swoją recenzję recenzji i pamiętaj, że wszystko co powiesz nie może zostać użyte przeciwko Tobie, a wszelkie dane są tylko Twoją własnością i nikomu nic do tego – zwłaszcza Łowcy!
Jeśli jesteś Łowcą, zmień mapę i szukaj nas w Transylwanii.
Ten e-mail działa – kliknij i pisz!
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.